Logowanie

3 sposoby na przetrwanie recesji przez mniejsze firmy gazowe i naftowe

Wyjście z kryzysu? Wyjście z kryzysu?

Gdy większość Kanadyjczyków myśli o firmach typu Suncor, Shell lub Imperial Oil, przychodzi im do głowy skojarzenie wielkich biznesmenów, sprzedających benzynę i posiadających wielomiliardowe przedsięwzięcia i projekty naftowe, od których zależy przyszłość tej gałęzi gospodarki.

Jednak skojarzenie nie oddaje rzeczywistości. Sercem sektora energetycznego znajduje się wśród mniejszych firm, tak zwanych juniorów lub producentów pośrednich. Taki stan rzeczy jest nieco ryzykowny, ale także może prowadzić do większego i pewniejszego sukcesu. Bez względu jednak na to, z jakiego zasięgu przedsiębiorstwem naftowym mamy do czynienia, w sytuacji dobrych czasów, można bardzo wiele zdziałać i zdobyć, a w złych dotkliwie odczuć na własnej skórze problemy i niepomyślność losu.

Jeżeli ktoś nie orientuje się w podmiotach rynkowych, wiele z tych nazw nie będzie rozpoznawalne: Tourmaline, Bonterra, Cerescent Point – jednak inwestorzy energetycznie mają tendencję do podążania za swoimi ulubionymi firmami wykonawczymi, korzystając z ich umiejętności do zarabiania dużych pieniędzy w pomyślnych warunkach. Taka strategia pozwala na przetrwanie, kiedy los pokazuje swoje negatywne oblicze.

Czterdzieści spośród mniejszych firm zostało zaproszonych do Nowego Jorku na rundę szybkich spotkań z inwestorami z Wall Street, których celem było przekonanie jak największej liczby zarządzających portfelami USA, do inwestowania w przemysł naftowy i gazowy. Poniżej przedstawione zostaną trzy główne drogi, wybrane przez poszczególne przedsiębiorstwa, umożliwiające im przetrwanie recesji.

1.  Penny pinching
Peyto Exploration and Development, opisuje się jako tanie i nudne przedsiębiorstwo, które w czasach takich jak obecne, staje się korporacyjną wersją humblebrag, czyli skromnego chwalenia się czymś, któremu towarzyszy element zaskoczenia. Firma produkuje gaz ziemny w Albercie, czyli działa w przemyśle, który na przestrzeni ostatnich lat był dość wyzywającym biznesem. Ceny gazu ziemnego nie załamały się tak bardzo, jak ceny ropy naftowej, jednak mimo wszystko są znacznie niższe niż w poprzednim roku i istnieją poważne obawy o nadmierną podaż. Aktualnie, cena GJ gazu ziemnego w Albercie nie dociera do 3$. Peyto mówi, że funkcjonowanie z taką ceną jest możliwe.

„Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, co robimy” – mówi Darren Gee, prezes Payto. „Inni producenci łapią się na tym, że zatracają się na pogoni za przychodami i nie skupiają się koszcie jednostkowym”. Podczas gdy reszta sektora jest odciągania od wierceń i kolejnych wydatków, Payto właśnie teraz skupia się na wydobywaniu, gdyż koszty produkcyjne, podczas kryzysu są mniejsze. „Staramy się czymś zająć, podczas gdy pozostali wydają się tkwić w bezczynności”.

2. Zburzyć i zacząć od zera!
Lightstream Resources proponuje inną drogę radzenia sobie z upadkiem cen ropy. Wraz z kryzysem, firma musiała zawiesić swoje dywidendy i zwolnić niemal 40% swoich pracowników. Ponadto, padła decyzja o sprzedaży swoich aktywów na polu naftowym Bakken, która umożliwi pozyskanie funduszy, które udobruchają bankierów.  Akcje Lightstream w czerwcu ubiegłego roku kosztowały 9$, obecnie wynoszą jedynie 90 centów – obserwując taki stan rzeczy, wielu inwestorów spekuluje, że firma nie przetrwa kryzysu. John Wright, dyrektor Lightstream powiedział, że wcale nie jest tak źle, jak to wygląda. „Jesteśmy w okresie bolesnej cierpliwości. Pokrywamy wszystkie nasze koszty, wydajemy około 110 milionów $ i wciąż odkładamy do banków pieniądze z ropy naftowej.” Przedsiębiorstwo nie prowadzi aktualnie działań produkcyjnych i do końca roku będzie prawdopodobnie czekać na wzrost cen ropy naftowej, jednocześnie starając się sprzedać swoje aktywa Bakken, aby spłacić swoje długi po oczekiwanym powrocie.

3. Fantazyjna matematyka może uratować sytuację
Istnieje wiele firm, które uniknęły najpoważniejszych efektów krachu w cenach ropy naftowej poprzez zabezpieczenie większości swojej produkcji przed ewentualnym załamaniem rynku. Crescent Point Energy jest jedną z tych firm. Ponad połowa jej produkcji w tym roku została zabezpieczona lub wstępnie sprzedana. Przedsiębiorstwo sprzedaje więcej niż 50% swoich dóbr za niemal 90$ za baryłkę. Wszystko dzięki skorzystaniu z programu zabezpieczenia i niższej wartości dolara kanadyjskiego. W rezultacie, firma tak naprawdę nie musi zmagać się z kryzysem gotówkowym i może zwiększyć produkcję ropy w najbliższym czasie. Przedsiębiorstwo posiada całkiem dobre perspektywy na nadchodzący rok, jednak jego cena akcji w dalszym ciągu nie jest w optymalnej sytuacji, gdyż jest niższa o 40% niż w poprzednim roku. Scott Saxberg, prezes Cerscent Point, spodziewa się szybszego odzyskania dawnych cen ropy naftowej niż będzie to miało miejsce w przypadku wielu innych firm.

Bez względu na to, którą ścieżkę obiorą poszczególne przedsiębiorstwa, aby przejść przez kryzys, jedyną pewną rzeczą, z jaką się spotkają jest jeszcze większa ilość trudności na drodze do regeneracji rynku energetycznego.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

-1°C

Toronto

Mostly Cloudy

Humidity: 83%

Wind: 22.53 km/h

  • 19 Dec 2018 4°C -1°C
  • 20 Dec 2018 3°C 1°C